Karbala

Polacy to naród bitny, co wiemy z historii. Karbala stara się przybliżyć nie tak odległe wydarzenia z Iraku. Czy jednak oręż reżyserski dorównuje temu, który dzierżyli żołnierze w City Hall?

Jestem człowiekiem wielkiej wiary. Naprawdę daję raz po raz szanse polskiej kinematografii i liczę, że się nie zawiodę. Szczególnie, że okazji było dość sporo. Choćby ostatnio film Miasto 44. Jednak nie – po raz kolejny dostaję w twarz. A miało być tak pięknie, chciałoby się krzyczeć zgodnie z słowami piosenki zespołu Happysad. Historia słynne obrony ratusza w Karbali nadawała się świetnie na materiał filmowy. Historycznie Polacy wraz z Bułgarami bronili się przed szyitami w okrążeniu. Żołnierzami dowodził Grzegorz Kaliciak, który w filmie jest odgrywany przez Bartłomieja Topę (kapitan Kalicki). Przez 4 dni udało się utrzymać placówkę bez strat w ludziach.

Oglądając powyższy trailer „jarałem się” jak Rzym za Nerona. Poziom ukontentowania jak przy zwiastunie wspomnianego filmu o Powstaniu Warszawskim. Wybrałem się w końcu z małżonką i zasiadłem w wygodnym siedzeniu aby przeżyć 2 godziny seans. To były długie dwie godziny… Niestety poziom polskiego kina nie drgną już od dłuższego czasu. O ile początek można było jakoś przetrawić to im dalej w „pustynię” tym gorzej. Od początkowych momentów walk widać budżetowe podejście. Ta ubogość przejawia się również w scenariuszu oraz grze aktorskiej. Niestety wydarzenia ukazane w filmie nie wciągały. Wręcz momentami były tak abstrakcyjne i niespójne, że rodziło się co jakiś czas w głowie pytanie „noż jak?!”.

Nie chcę wyjść na malkontenta. Były dobre strony produkcji. Zenek ze Złotopolskich był jaśniejszą stroną Karbali. Tak samo Hristo Shopov, który grał bułgarskiego dowódcę. Role przez nich odgrywane były przekonywujące i dobrze przedstawione. Na drugim jednak biegunie znajduje się Antoni Królikowski i jego funkcja sanitariusza. Wokół tej postaci częściowo oparta jest fabuła i ten element w moim przekonaniu wybitnie leży. Jednym z lepszych elementów ponoć miałby być efekty specjalne. Może i słabe nie były ale dałoby radę zdecydowanie więcej wycisnąć z możliwości post-produkcyjnych.

Tak czy inaczej kończąc szybki przegląd filmowy muszę z bólem stwierdzić, że film nie spełnił pokładanych w nim nadziei. Miałem nadzieję zobaczyć dobre kino wojenne, niestety ekipa odpowiedzialna za niego nie podołała zadaniu. To nie było zresztą moje odosobnione zdanie. Po seansie jedna osoba zaczęła bić brawo. Jednak z racji tego że nikt się nie dołączył szybko poprzestała (a sala była wypełniona w 3/4). Szacunek się jednak należy, żołnierzom, którzy narażają swoje życie aby inni mogli żyć w spokoju.

Related posts

Kung Fury

Kung Fury


Kung Fury

Tak, jestem starym człowiekiem i wychowywałem się w latach 80-tych. Tak, ten film ufundowany przez crowdfunding uważam, za prawdziwe dzieło sztuki. Tak - polecam go wszystkim z całą stanowczością ! Przyznaję się bez bicia, że o tej produkcji dowiedziałem się całkowicie przypadkiem. Nie...

Furious Seven / Szybcy i Wściekli 7

Furious Seven / Szybcy i Wściekli 7


Furious Seven / Szybcy i Wściekli 7

Wtorek w kinie - perspektywa całkiem przyjemna, szczególnie że czas miał być spędzony z dobrymi znajomymi. Kolejnym argumentem był fakt wypadu na kolejną, 7-mą już część Szybkich i Wściekłych. Przyznam, że jestem miłośnikiem tego już tasiemca. Już pierwsza część wkradła się w moje gusta choć...

Interstellar

Interstellar


Interstellar

Weekend wreszcie był okazją aby nadrobić trochę filmowych zaległości. Na ogień poszedł powszechnie chwalony Interstellar. Szczerze nie byłem tak nakręcony tą powszechną propagandą kinową i podszedłem do tego materiału bez wstępnego ładunku pozytywnej czy tez negatywnej energii. Będzie co będzie...